No i nastał wczoraj wielki dzień- I sprawa sądowa. Tatuś- jak można było się spodziewać nie przyjechał. Ale ok trochę lepiej dla mnie bo mniej nerwów. Tylko szkoda, że przez to że go nie było wszystko potrwa dłużej. Jak zobaczyłam, że go nie ma to pomyślałam, że odroczą całą sprawe, a tu niespodzianka- wzywają mnie na sale i zaczynają przesłuchiwać: a gdzie się poznaliśmy, kiedy, gdzie mieszkalismy i jeszce dużo podobnych pytań. Pod koniec sprawy Sędzia pyta czy chcę jeszce o coś prosić, to ja długo nie myśląc mówie, że chcę prosić o jaką kolwiek kwotę na rzecz córki, a Sędzia z uśmiechem zobaczymy co da się zrobić. Zostałam poproszona o wyjście z sali i po jakichś 10 minutach zawołali mnie z powrotem, a tam kolejna niespodzianka- dostałam 300zł alimentów na córcię. I jak tu nie wierzyć w sprawiedliwość?? Tatuś chciał mi zaszkodzić, a i tak mu nie wyszło bo jak by nie było to w pewnym sensie ja wygrałam :)) Buziaki :)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
BRAWO :)!!